Od niedawna jestem słuchaczem Uniwersytetu Trzeciego Wieku i należę m.in. do sekcji czytelniczo-filmowej. Ostatnio naszym "zadaniem" była lektura książki Jakuba Małeckiego "Święto ognia" i późniejsza rozmowa o niej.
Jakub Małecki potrafi odnaleźć magię w zwykłych ludzkich losach. "Święto ognia" to nie tylko opowieść o niepełnosprawności czy ambicji - to historia o tym, jak możemy stać się więźniami własnego ciała i własnych marzeń. Książka splata losy trzech osób, z których każda żyje w swoim świecie.
Anastazja: dwudziestolatka z porażeniem mózgowym. Choć jej ciało odmawia posłuszeństwa, jej umysł jest pełen kolorów, humoru i często buntu. Marzy, zakochuje się w chłopaku, którego widuje przez okno. I wcale w czytelniku nie budzi litości. Anastazja potrafi żyć po swojemu, interesuje się również losami ojca i siostry, a także co roku, na swoje urodziny, czeka na kartkę. Tu nie zdradzam szczegółów.
Łucja - starsza siostra Anastazji, baletnica, która staje u progu wielkiej kariery. Jej ciało w porównaniu do ciała Anastazji staje się perfekcyjne w swoich działaniach. Łucja nie może sobie pozwolić na chwile słabości. Jej życie to balet, dla którego poświęca wszystko.
Leopold - ojciec Anastazji i Łucji, który próbuje sam ogarnąć dom, lecz jego psychika nie radzi sobie z tym zadaniem najlepiej. Poldek czasem ucieka od problemów, lecz szybko wraca i dalej walczy ile tylko może.
I jeszcze...
Józefina - opiekunka i przyjaciółka Anastazji. Barwna postać, która u mnie budzi skojarzania z Różą, z powieści Erica Emmanuela Schmitta.
Stefan - ulubiony koc Anastazji.
W książce Jakuba Małeckiego chyba najbardziej uderza kontrast między siostrami. Anastazja prawie w ogóle samodzielnie nie może wykonać żadnego ruchu, ale jej myśli biegną gdzieś daleko, przez co ma swoją namiastkę wolności. Łucja natomiast włada swoim ciałem po mistrzowsku, ale jest niewolnicą dyscypliny i ambicji.
Podsumowując, Święto ognia to kameralna, wzruszająca opowieść o dwójce sióstr uwięzionych w różnych ograniczeniach: niepełnosprawnej Anastazji, która mimo trudności chłonie świat z zachwytem, oraz Łucji, aspirującej baletnicy dążącej do fizycznej perfekcji. To historia o bolesnych rodzinnych tajemnicach, konfrontacji z własnym ciałem i poszukiwaniu piękna w codziennym zmaganiu się z losem. Moja ocena 8/10.
Wybrane cytaty z książki Święto ognia:
"Któregoś dnia przy goleniu uświadomiłem sobie, że jestem dorosły i że zawsze już będę."
"(...) bardzo potrafię patrzeć, a patrzenie nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać, ale to wiedzą tylko ci, co patrzą bardzo długo i bardzo uważnie, a na to trzeba mieć czas (...)"
"Ale ogólnie to jestem zdania, że bycie smutnym jest do niczego niepotrzebne."

Książki Światło ognia nie czytałam. Oglądałam ten poruszający film.
OdpowiedzUsuń" Ale ogólnie to jestem zdania, że bycie smutnym jest do niczego niepotrzebne."
Serdecznie pozdrawiam:)
Co racja, to racja. Po co komu smutasy?
Usuń