sobota, 23 marca 2013

Zupa z oparzenia

     Już za tydzień Wielka Sobota, a dziś wieczorem mamy kilkanaście stopni poniżej zera. Lecz nie o pogodzie chciałem tu napisać, bo śniegu pełno, mróz tęgi trzyma, wszyscy o tym wiemy i nie możemy nic na to poradzić. Tytuł bloga zobowiązuje również do pisania postów ściśle związanych z domem i najbliższym otoczeniem, w tym ze sprawami kulinarnymi.
     Chciałbym napisać o potrawie zwanej u nas zupą z oparzenia (łoparzenia), której kiedyś nie znałem. Dopiero, gdy zamieszkałem w Lubuskiem, spróbowałem i stwierdziłem, że jest zupełnie niezła. Szukałem jej również w wyszukiwarkach internetowych i książkach, ale niczego na ten temat nie znalazłem. Może jest to potrawa tak bardzo regionalna, że aż nieznana.
     W Wielką Sobotę moja teściowa tradycyjnie gotuje więc zupę z oparzenia. A oto przepis. Wędzoną szynkę gotujemy w wodzie tyle minut, ile dekagramów waży sama szynka. Po ugotowaniu szynkę możemy włożyć do wielkanocnego koszyczka, a pozostały wywar wykorzystujemy do przygotowania smacznej zupy. Na początek do wywaru dodajemy szczyptę gałki muszkatołowej, następnie zaciągamy zaklepką z mąki i dodajemy ok. 50 g śmietany. Na koniec wrzucamy wcześniej ugotowany makaron. Mogą być np. muszelki.
     Poniższe zdjęcie potrawy pochodzi ze starych zapasów. Fiołki są prawdziwe, ale zerwane ok. 10 kwietnia. Może do tego czasu zdążą jeszcze zakwitnąć i w tym roku.


potrawa, danie, przepis, stół

   

Zobacz też inną potrawę regionalną: Kwaśne jaja. Również i ona znajduje się na blogu Koło domu. 

13 komentarzy:

  1. Hi, hi a ja znam tą zupę, dobra jest. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej nie słyszałam o takiej zupie, przyznam najpierw mnie zraziła ta nazwa, ale z tego co podajesz w przepisie - może być dobra.
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tej zupy. Wypróbuję, ale bez śmietany.
    U mnie w domu w Wielką Sobotę tradycyjne robimy zupę chrzanową.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas były przebiśniegi i... Nie ma. Zasypane śniegiem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O zupie nigdy nie słyszałam, ale przepis wygląda smakowicie... . Fiołki znam, ale... nie pamiętam jak wyglądają... :-) Serdeczności, Tojav i... zapraszam Cię do poczytania mojego nowego bloga www.drugi-blog-doodles.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znałam ;)
    ale wygląda na szybką i łatwą, a to ma duże znaczenie.
    Dzięki za kulinarną inspirację na sobotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tej zupy, ale może być całkiem dobra, patrząc na przepis. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyglada na smaczna, sprobuje, jest szybka wiec mozna ja w kazdej chwili zrobic. A fiolki to mi teraz kwitna w Andach, mam ich tutaj dosyc duzo, kiedys , wiele lat temu kupilam krzaczek importowanych fiolkow z Holandii i pieknie sie rozrastaja, w tej chwili kwitna najbardziej, ale w ciagu roku , od czasu do czasu pokazuja sie tez kwiatki. Pozdrawiam swiatecznie!

    OdpowiedzUsuń
  9. O fiolkach mozna tylko pomarzyc§
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  10. też takiej nie jadłam, ale warto spróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam tej zupy, ale patrząc na zdjęcie musi smakować wyśmienicie.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. warto spróbować nie jadłam takiej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Y así, cada golondrina,
    tus heridas al curar,
    sabrá, Señor, despertar
    en tu alma grande y divina,
    tanto amor... ¡que aun va a sobrar
    amor para perdonar
    al que te clave la espina!.

    Feliz Semana Santa mi querida amiga!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawianie komentarza i zapraszam ponownie.