sobota, 19 grudnia 2015

Grodziec - zamek na wulkanie

     Wulkaniczne, bazaltowe wzgórze odwiedziliśmy już wieczorem w dość gęstej mgle. Najpierw trzeba było wjechać autokarem na stromy szczyt wznoszący się na wysokość 389 m n.p.m. Nie mieliśmy łatwo, a szczególnie kierowca, który wykazał prawdziwe mistrzostwo, by jakoś wjechać ogromnym autobusem w pobliże zamku. Przed nami wznosiła się ogromna bryła zamku. Otoczenie lasu i mgła dodawały temu miejscu niezwykłości i tajemniczości. Przed wejściem kupiliśmy bilety (normalny kosztuje 10 złotych, ulgowy - 6 zł) i zaczęliśmy zwiedzanie. Przewodnikiem był kasztelan zamku, który pokazał nam kilka pomieszczeń i przedstawił historię zamku oraz okolic.
     Miejscowość Grodziec leży w województwie dolnośląskim w powiecie złotoryjskim na Pogórzu Kaczawskim w Sudetach. Nazwa tej niewielkiej wsi (ok. 520 mieszkańców) wywodzi się od staropolskiej nazwy grodu. Był tu wczesnośredniowieczny gród obronny Bobrzan, a od XII w. siedziba kasztelanii. Najważniejszym zabytkiem Grodźca jest gotycki, książęcy zamek z kamienia łamanego i ciosu. Zbudowany on został w latach ok. 1473-1487 dla Fryderyka I, księcia legnickiego. Historia zamku jest bardzo bogata. Mieszkali tu książęta i rycerze-rabusie, urządzano turnieje i broniono jego murów przed najeźdźcami. W roku 1646 zamek wysadzono i częściowo rozebrano. Lepsze czasy dla ruin nastały z początkiem XIX w. Wtedy to kolejny właściciel, hrabia Jan Henryk IV von Hochberg rozpoczął jego odbudowę. Po uroczystym  otwarciu w 1908 r. w zrekonstruowanych wnętrzach działało muzeum oraz schronisko turystyczne z restauracją. W lutym 1945 r, zamek zajęli Rosjanie. Kilka osób rozstrzelano na miejscu, a większość mieszkańców wywieziono w głąb Związku Radzieckiego. Następnie zamek został spalony. Po wojnie odbudowano go tylko częściowo, a dalsze prace prowadzi obecny właściciel - gmina Zagrodno, która wraz z kasztelanem próbuje przywrócić mu dawną świetność. W zamkowych murach nakręcono kilka filmów m.in. Przyłbice i kaptury, Wiedźmina i  Fanny Hill. Realizowano tu także takie programy telewizyjne jak: Groch i kapusta, Ziarno, Podróże kulinarne Roberta Makłowicza i całkiem niedawno finał reality show, Rolnik szuka żony.
     Poniżej zamieszczam zdjęcia mojego autorstwa wykonane w trudnych, wieczornych warunkach i w dodatku we mgle. Dodałem też skan biletu wstępu do zamku, ponieważ  podoba mi się jego projekt i wykonanie. Na końcu jest także dawna grafika niemiecka, miedzioryt, akwaforta (Domena Publiczna) i krótki film, w którym Kasztelan Zamku Zenon Bernacki opowiada o historii tej niezwykłej budowli. 


Dolny Śląsk, mgła, Złotoryja, Sudety, warownie

mury, zamek, na wulkanie, Sudety

zamek, Grodziec, Pogórze Kaczawskie, warownia

zamek Grodziec, na wulkanie, sufit, Dolny Śląsk

mgła, zwiedzanie, Grodziec, wulkan

eksponaty, zamek, komnaty, zabytek

zamek Grodziec, eksponaty, biała broń, szble

zbroja, muzeum, strój, rycerz

fotografia, zamek, Złotoryja, Sudety, Dolny Śląsk

bilet, projekt, dane kontaktowe, zamek Grodziec

grafika, miedzioryt, akwaforta, Grodziec



Zdjęcia: Wiesław Zięba



Zapraszam również: 


              


26 komentarzy:

  1. Pięknie! I blisko mnie. Na wiosnę się wybieram ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo piękne i pouczające.
    Dziękuję na wycieczkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłem tam kilka tygodni temu. Zamek zrobił na mnie duże wrażenie. Podobało mi się, że w zasadzie wszędzie można wejść, czasami nawet nie wszystkie miejsca są odpowiednio zabezpieczone. Na pewno jeden z ciekawszych polskich zamków.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Warunki rzeczywiście trudne do fotografowania. Jednak wnętrza bardzo ładnie oddane.
    Nie byłam tu nigdy; warto wziąć pod uwagę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zamek koło mnie.Często go odwiedzam.W grudniu chyba tam jeszcze nie byłem.Latem jest wspaniale.W nastroju świątecznym pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Grodziec to rzeczywiście niesamowite miejsce bogate w historie z przeszłości, a także w legendy mrożące krew w żyłach. Na początku XIX wieku żywa była opowieść o księciu Rybinie, który strzegł zakopanych w podziemiach skarbów. Pewnego dnia pewien pocztylion z Rybnicy ośmielił się kopać w Grodźcu, a kiedy zobaczył złoto i począł je odkopywać ujrzał w ziemi ludzką czaszkę, z oczodołu której wypełzła żmija i ukąsiła znieruchomiałego ze strachu pocztyliona, który zmarł w boleściach. Miejsce w którym kopał zasypało się samo...
    W Grodźcu straszą również: Rycerz w Szkarłatnym Płaszczu, Czarny Rycerz, rozbójnik z rodziny Siedliczów, zdradzony przez kochankę i Krwawa Elfrieda, która w drodze do władzy wymordowała połowę rodziny...
    Długo by prawić o tym fantastycznym zamczysku, którego ostatnim właścicielem był Dirksen - wielki miłośnik sztuki, który jeszcze w lutym 1945 roku pozostawał w Grodźcu ze swoją ciężko chorą kuzynką i nie ewakuował pałacu. Przed nadejściem Rosjan, kiedy Niemców już nie było pochował najcenniejsze rzeczy, srebra zakopał w parku, a kiedy zmarła kuzynka zorganizował pogrzeb i wtedy zatrzymali go nadjeżdżający Rosjanie..., którzy splądrowali zamek..., ponoć nie gardzili nawet wodą kolońską... do picia... Ich szacunek wzbudziły dzieła Lenina, które Dirksen miał w swojej bibliotece i przedstawił się jako ambasador w Moskwie. To i zdjęcia z wizyty w siedzibie dowództwa Armii Czerwonej uratowało mu życie. Przez 2 tygodnie pozostawał w gestii NKWD, aż wreszcie wyprowadzono go za linię frontu. W wypadku gdyby odmówił, rozstrzelano by go na miejscu. Z Rochowa, gdzie dotarł po sześciu godzinach ciężkiego marszu w ciemnościach, odwieziono go do dowództwa korpusu, a następnie do Bawarii. Później okazało się, że przymusową ewakuację byłego ambasadora zarządził Ribbentrop. Obawiał się on bowiem, że Dirksen, korzystając ze swoich kontaktów, będzie chciał negocjować z Rosjanami w sprawie zawarcia separatystycznego pokoju.
    Za ucieczkę Dirksena zapłacili wszyscy mieszkańcy pałacu. Zarządcę wraz z żoną Rosjanie rozstrzelali na miejscu, pozostałych wywieźli do Moskwy, a następnie wysłali do obozów...
    Dirksen miał tylko adoptowaną córkę.
    Co się stało z dobrami z pałacu w Grodźcu?
    Te zabezpieczone przez Dirksena znaleźli Rosjanie, reszta została wywieziona, część padła łupem szabrowników.
    W 1967 roku w grodzieckim parku dzieci bawiąc się znalazły gliniane naczynie wypełnione około 500 monetami polskimi, czeskimi i niemieckimi, najstarsze pochodziły z początku XVI wieku. Skarb trafił do wrocławskiego Muzeum Archeologicznego...
    Ech !!!
    Przepraszam Cię za moje wywody, jakby co potraktuj je jako prezent gwiazdkowy z najserdeczniejszymi życzeniami Wesołych Świąt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cenny prezent. Dziękuję za tak obszerne uzupełnienie posta.

      Usuń
    2. Dolny Śląsk to mój ulubiony region. Spędziłam tam piękne chwile, zamki, zameczki, góry, góreczki, twierdze i insze dzieła natury w szczególności buki, których na Podlasiu nie ma :)

      Usuń
    3. Wspaniałe Ewo!
      Takich opowieści/dopowieści więcej.

      Usuń
    4. Dziękuję Ci z całego serca, bowiem rzadko kto czyta moje opowieści, a tych na temat zabytków Dolnego Śląska mam wiele, ale kiedy tam bywałam nie pisałam bloga, a zdjęcia, które robiłam nie pokazują w pełni tych wspaniałych miejsc, bowiem dużo na nich osób mi towarzyszących.
      Z serdecznymi pozdrowieniami Wesołych Świąt :)

      Usuń
  7. Zapisałam sobie to miejsce,żeby je koniecznie odwiedzić. Zainteresowałeś mnie nim i to bardzo. * Mam wielu obserwatorów, to prawda. Myślę jednak, że byś trochę przeżywał, gdybyś w ciągu kilku godzin stracił 30 i nawet takich, których lubiłeś.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny i tajemniczy wygląd zamku ..

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne miejsce, zdjęcia... mgła i klimat :) dziękuję. Może kiedyś tam dotrę, może :)

    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  10. Zamek z historią.
    Zapisuję do notatnika.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
  11. Całkiem klimatycznie wygląda, a ja lubię zamki... acz rzadko eksploruję.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo tajemniczy obiekt, także na Twoich zdjęciach. Te tereny są warte eksploatacji, mało tam turystów a dużo zagadek. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetne - a jeszcze tam nie byłem - kiedyś pewnie nadrobię, ale...

    OdpowiedzUsuń
  14. Wstyd, ale nawet nie słyszałam o tym zamku, chociaż mam do nich straszną słabość
    /ostatnio pisałam o Krasiczynie, jeśli tam nie byłaś zapraszam/.
    Koniecznie muszę nadrobić zaległości:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Widzę że jak będę w drodze do Legnicy to muszę troszkę dalej pojechać - miejsce warte odwiedzenia !Spokojnych Świąt !

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znam tego zamku. Jest nie tylko bardzo piękny ale i tajemniczy.
    Jest tyle wspaniałych miejsc, które chciałabym poznać.
    Pozdrawiam serdecznie:)*

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakie zdjecia we mgle i ten niesamowity zamek...piekne, tajemnicze widoki...wszystkiego najlepszego z okazji swiat!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam serdecznie. Pozwalam sobie umieścić sprostowanie na temat właściciela zamku. Zamek Grodziec nie ma prywatnego właściciela. Właścicielem jest Gmina Zagrodno. Zamkiem zarządza Kasztelan. Turystów oprowadza nie właściciel a przewodnik Pan Sławek lub zastępca Kasztelana Pan Piotr. Pozdrawiam. Zapraszam serdecznie w mury zamku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za sprostowanie. Poprawki naniosłem już we wpisie.

      Usuń
  19. Dzisiaj przychodzę do Ciebie z życzeniami. Jutro mogę nie zdążyć.
    W ten świąteczny czas, niechaj miłość będzie w nas, pokój wokół niech panuje a nad złem dobro króluje!
    Zdrowych, Radosnych, Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  20. Tajemnicze miejsce, ciekawie opowiedziane. Szkoda tylko, ze tak daleko ode mnie:)Chętnie bym je zwiedziła.
    Szczęśliwego Nowego Roku

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawianie komentarza i zapraszam ponownie.