Pokazywanie postów oznaczonych etykietą artyści. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą artyści. Pokaż wszystkie posty

24 lipca 2014

Śladami Wlastimila Hofmana

     Gdy pisałem swą pracę magisterską poświęconą Janowi Izydorowi Sztaudyngerowi, moja pani promotor zasugerowała mi, żeby umieścić w niej jakiś niebanalny portret autora "Piórek". No i znalazłem rysunek Wlastimila Hofmana, przyjaciela fraszkopisarza. Portret przedstawia pisarza w zadumie, z głową podpartą dłońmi. Kiedyś, na jednej z wycieczek do Szklarskiej Poręby przewodnik wskazał nam dom, w którym mieszkał Sztaudynger. Budynek utrwaliłem na kliszy fotograficznej, lecz zdjęcie gdzieś przepadło. A szkoda, bo tego domu już w Szklarskiej Porębie nie ma. Spłonął od zaprószonego przez nowych lokatorów ognia.
     Więcej szczęścia miał dom w którym pracował i tworzył Wlastimil Hofman. Kiedyś udało mi się do niego trafić i zobaczyć, jak mieszkał jeden z czołowych przedstawicieli symbolizmu. Malarz urodził się w Pradze w roku 1881. Jego ojciec był Czechem, matka Polką. Gdy Wlastimil miał 8 lat, jego rodzina przeniosła się do Krakowa. Tu przyszły malarz uczęszczał do szkoły podstawowej i gimnazjum, a później studiował sztuki piękne u Jacka Malczewskiego, Leona Wyczółkowskiego i Jana Stanisławskiego. Potem były jeszcze studia w Paryżu i początek twórczości artystycznej. Wojna to czas długiej tułaczki i powrót do Krakowa. Wkrótce potem jego przyjaciel, Jan Sztaudynger, namówił go do przeprowadzki do Szklarskiej Poręby. Hofman zamieszkał tu w skromnym drewnianym domku, w którym urządził sobie pracownię. Tu mieszkał i tworzył aż do śmierci w 1970 r. Dwa lata wcześniej zmarła jego żona Ada. Spoczywają we wspólnym grobie na pięknie położonym cmentarzu w Szklarskiej Porębie. Zarówno dom malarza, jak i miejsce jego spoczynku udało mi się zobaczyć. Przy okazji zrobiłem trochę zdjęć. Wykonane zostały one w 2007 roku.


atrakcje Szklarskiej Poręby

Wlastimil Hofman

Co można zobaczyć w Szklarskiej Porębie?

Dom Wlastimila Hofmana

Wlastimil Hofman

Co można zobaczyć w Szklarskiej Porębie?

cmentarz w Szklarskiej Porębie

cmentarz w Szklarskiej Porębie

Szklarska Poręba i okolice




Zobacz również:


                







22 marca 2012

Na występie japońskich bębniarzy w Poznaniu

     20 marca byliśmy w poznańskiej hali Arena na występie japońskiej grupy bębniarzy Yamato - The Drummers of Japan. Całe widowisko trwało ok. dwóch godzin i dostarczyło nam niezapomnianych wrażeń. Mogliśmy podziwiać niesamowity kunszt japońskich artystów, ich perfekcyjne zgranie i kondycję fizyczną. Bębniarze podczas spektaklu posługiwali się kilkudziesięcioma bębnami o różnych rozmiarach. Największy z nich miał ok. 5 metrów średnicy, a najcięższe pałeczki ważyły 3,5 kilograma. Jak można wytrzymać tyle czasu, słuchając głosów bębnów? Otóż można. Występ Japończyków to ładunek niesłychanej energii, akrobacji (niektóre popisy wykonywane były wręcz w pozycji leżącej) i humoru. Używano też innych instrumentów, których nazwy trudno byłoby tu wymieniać. Artyści popisali się również znajomością języka polskiego. Z ich ust usłyszeliśmy "cześć" i "do widzenia". Spektakl w Poznaniu był jednym z trzech, które miały miejsce w Polsce. Zespół Yamato, który dotychczas na całym świecie wystąpił ponad 3500 razy, 24 marca zaprezentuje się w Moskwie.
     Do tej krótkiej relacji dołączam kilkanaście zdjęć. Wykonane one zostały ze sporej odległości, z dużym zoomem i przy świetle zastanym.


bębniarze, Poznań, Arena, występ

bębny, Arena, Poznań, Japonia

Yamato, bębniarze, występ, Poznań

człowiek, światło, punkt, występ

bębniarze, Japonia, Poznań, Arena

występ bębniarzy, Yamato, Japonia, w Poznaniu

głosy, bębny, Yamato, Japonia

Yamato, japoński, Arena, Poznań

występ, japońskich, bębniarzy, w Poznaniu

japoński, bębny, spodnie, czerwone

Yamato, Japonia, Poznań, Arena

zespół, bębniarze, Japonia, show

występ, japońskich, bębniarzy, w Poznaniu

występ, Japonia, Yamato, bębniarze



A może zobaczysz również post: Babimojskie święto miodu i pszczelarza?

26 maja 2011

Jacek Wójcicki w Sulechowie

     Koncert Jacka Wójcickiego w sulechowskim zborze rozpoczął się z godzinnym opóźnieniem. Powodem tak dużego poślizgu był brak prądu, bo sulechowscy energetycy akurat podczas odbywających się właśnie dni miasta, przypomnieli sobie, że mają zrobić jakieś przyłącze pozbawiając połowę mieszkańców prądu na ponad godzinę. Czekaliśmy cierpliwie na rozpoczęcie koncertu "Od La Scali do Piwnicy pod Baranami". Sala była wypełniona po brzegi, dostawiono nawet krzesła dla tych, którym wcześniej nie udało się zdobyć biletów.
     Warto było czekać. Trwający 80 minut występ krakowskiego artysty był wspaniały. Znane chyba wszystkim piosenki były wykonywane z niesamowitą ekspresją i maksymalnym zaangażowaniem. Usłyszeliśmy między innymi piosenkę Charliego Chaplina - La Titina, Serce Lubow Orłowej z filmu "Świat się śmieje", Karuzelę z madonnami do słów Mirona Białoszewskiego, Meshuge napisana przez Edytę Geppert specjalnie dla Jacka Wójcickiego, Love and Marriage Franka Sinaty, dziś znana jest jako piosenka tytułowa z amerykańskiego serialu komediowego "Świat według Bundych". Jacek Wójcicki zaśpiewał też piosenkę grupy ABBA - Thank You for the Music i piękny, liryczny utwór Caruso. Na zakończenie były bisy i kwiaty od organizatorów i wielbicieli artysty.
     Na występ (25 maja 2011 r.) zabrałem też swojego nikona, ponieważ siedziałem w trzecim rzędzie i mogłem trochę fotografować. Żeby nie przeszkadzać błyskaniem flesza, ustawiłem tryb aparatu na nocny. Moje zdjęcia z koncertu poniżej. 


Jacek Wójcicki wystąpił w Zborze w Sulechowie.

Koncert Jacka Wójcickiego był pełen ekspresji.

Jacek Wójcicki śpiewał w sulechowskim zborze.

Jacek Wójcicki przed sulechowską widownią.

Jacek Wójcicki, artysta Piwnicy pod Baranami podczas występu w Sulechowie.

Fotografie: Wiesław Zięba

Podobny post: Wolsztyński teatr na wodzie