Pokazywanie postów oznaczonych etykietą las. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą las. Pokaż wszystkie posty

10 maja 2025

Kowalik - mały akrobata naszych lasów

     Czy kiedykolwiek spacerując po lesie lub parku, usłyszeliście charakterystyczne "dit-dit" lub "fi-fi-fi"? Jeśli tak, to całkiem możliwe, że mieliście okazję spotkać kowalika (Sitta europaea) - małego ptaka o wielkim charakterze i niezwykłych umiejętnościach. Mnie się go udało zobaczyć i usłyszeć wielokrotnie. Najlepszym moim miejscem do obserwacji tego malucha był park w Babimoście, tuż przy szkole. Kowaliki niewiele sobie robiły z osób spacerujących parkowymi alejkami i zgrabnie poruszały się po grubych pniach drzew. Przy tej okazji zrobiłem zdjęcie z użyciem dużego zoomu. 

     Kowalik to prawdziwy akrobata wśród ptaków. W przeciwieństwie do wielu innych gatunków, które poruszają się po pniu drzewa jedynie w górę, kowalik potrafi sprawnie biegać po korze zarówno w górę, jak i w dół! Zawdzięcza to silnym nogom i długim pazurom, które zapewniają mu doskonałą przyczepność. Obserwowanie go, jak zwinnie przemyka po pniu w poszukiwaniu owadów i pająków, to prawdziwa przyjemność.

     Ten niewielki ptak, o krępej budowie ciała, szaroniebieskim grzbiecie i rdzawym spodzie, jest niezwykle ruchliwy i energiczny. Jego krótki ogon i mocny dziób dodają mu charakterystycznego wyglądu. Kowaliki są dość głośne i często odzywają się swoimi melodyjnymi gwizdami.

     Co ciekawe, kowaliki są bardzo pomysłowe w kwestii gniazdowania. Wykorzystują gotowe dziuple, a jeśli otwór jest zbyt duży, potrafią go zamurować mieszaniną błota i śliny, pozostawiając jedynie niewielki otwór wejściowy. To sprytne rozwiązanie chroni ich lęgi przed większymi drapieżnikami takimi jak na przykład sprytne i wszędobylskie wiewiórki. 

     Kowaliki są wszystkożerne, ale ich dieta opiera się głównie na owadach i pająkach, które zbierają z kory drzew. Podobnie poruszają się pełzacze leśne i ogrodowe, ale te nie polują z głową na dół.  Jesienią i zimą kowaliki chętnie sięgają po nasiona i orzechy, które często ukrywają w różnych zakamarkach, tworząc sobie spiżarnię na trudniejsze czasy.

     W Polsce kowalik jest gatunkiem pospolitym i można go spotkać w różnego typu lasach, parkach i ogrodach ze starymi drzewami. Jego obecność świadczy o zdrowym ekosystemie leśnym.

     Ciekawostki

  • Czaszka kowalika nie jest przystosowana do kucia w drewnie, więc sam nie potrafi wykuć dziupli.
  • W okresie godowym nie kryje się przed człowiekiem. Można go wówczas zauważyć jak biega po całym pniu drzewa i głośno wabi partnerkę, z którą stworzy monogamiczną parę. 
  • Zazwyczaj tę samą dziuplę zamieszkuje przez kilka sezonów.
  • Na terenie Polski gatunek ten objęty jest ścisłą ochroną gatunkową. Na Czerwonej liście ptaków Polski został sklasyfikowany jako gatunek najmniejszej troski.

Kowalik wspina się po korze starego drzewa w parku w Babimoście.

     Biografia: animalia.bio/pl

fotografia: Wiesław Zięba

03 marca 2025

Trzęsak pomarańczowożółty - grzyb magiczny

      Tuż przy leśnej drodze zobaczyłem kawałek uschniętej gałęzi, a na niej coś, co wyglądało jak pomarańczowy kwiat o nieregularnych kształtach. Od razu domyśliłem się, że jest to grzyb, w dodatku styczniowy grzyb. Jego uroda zainspirowała mnie do zrobienia kilku zdjęć. Zawsze jest szansa, że któraś fotografia będzie lepsza od innych. W domu przeszukałem Internet i udało mi się zidentyfikować to pomarańczowe cudo. 

     Trzęsak pomarańczowożółty (Tremella mesenterica), bo o nim mowa, to gatunek grzyba należący do rodziny trzęsakowatych. Jest to grzyb pasożytujący na grzybniach innych grzybów. Owocnik ma galaretowatą konsystencję, jest pofałdowany i trochę przypomina strukturę mózgu. Rośnie i rozwija się na martwym drewnie drzew liściastych. Najczęściej można go spotkać jesienią i zimą. W Azji wykorzystywany jest w kuchni, u nas niejadalny. 
Inne nazwy tego zimowego grzyba to kisielec pomarańczowy, galaretowiec pospolity, galeretowiec kruszkowy, móżdżak kruszkowy, trzęsidło pomarańczowe i... masło czarownic. 
Ta ostatnia nazwa związana jest z pewną legendą. Jeśli ten grzyb pojawił się na drzwiach lub bramie domu, oznaczało to, że czarownica rzuciła czar na jego mieszkańców. Jedynym sposobem na zdjęcie czaru było przebicie grzyba kilkoma prostymi szpilkami, aż zniknął. W Szwecji grzyb ten był palony, aby uchronić się przez złymi mocami. 

     Ciekawostki. Trzęsak pomarańczowy występuje na całym świecie oprócz Antarktydy, w Polsce jest pospolity. W Chinach grzyb jest używany przez wegetarian do przygotowania zupy z nasionami lotosu. 

Grzyb trzęsak pomarańczowożółty na martwym drewnie.

fotografia: Wiesław Zięba

05 sierpnia 2020

Wieża widokowa w Świętnie i Jezioro Orchowe

     Kilkuletnia dziewczynka do swojej mamy przed wejściem na wieżę widokową w Świętnie:


     - Mamo, czy to się nie zawali?


     - Nie.


     - A skąd wiesz?


     Wieża przetrwała i nadal dumnie wznosi się nad Wzgórzem Kaplicznym odkąd została tu wybudowana. Żeby dotrzeć do tego interesującego punktu widokowego, trzeba zostawić samochód na leśnym parkingu. Potem zostaje jeszcze około kilometrowy spacer leśną drogą. Przy wieży ruch całkiem spory. Pogoda dopisała, więc całe rodziny wybrały się na taką małą wycieczkę. Nie liczyłem ile schodów jest do pokonania, ale to wcale nie tak dużo. Wejść jest łatwo, nawet bez zadyszki. Gorzej mają jednak ci z lękiem wysokości. Sama wędrówka do Wzgórza Kaplicznego im wystarczy, choć i ona jest bardzo ciekawa. Na samym szczycie wieży umieszczona została luneta obserwacyjna. Można z niej zobaczyć m.in. Poznań odległy o 75 kilometrów i Wielki Łęg Bobrzański, który znajduje się w odległości 8 km od wieży w Świętnie. Jeżeli ktoś nie ma możliwości odwiedzenia tego miejsca, może podziwiać okolice z obrotowej kamery umieszczonej na dachu. Dla zainteresowanych podaję link: https://youtu.be/LqrniGUF8wk

     Po spacerze z powrotem do parkingu postanowiliśmy jeszcze zobaczyć pobliskie Jezioro Orchowe zwane również jeziorem Rudno lub Rudzieńskie. Jest to ładny akwen o powierzchni 163 hektarów. Szkoda tylko, że wody tego jeziora nie są zbyt czyste. Niestety wody rzeki Obrzycy, zasilające zbiornik, przynoszą z sobą różne zanieczyszczenia, które potem osiadają na dnie. Mimo wszystko warto tu zajrzeć. Jezioro jest pięknie położone wśród lasów, a jego wody wykorzystywane są do uprawiania sportów wodnych i do wędkowania. Posiedzieliśmy trochę na brzegu jeziora, by popatrzyć na wodę, dzikie kaczki i okoliczne lasy. Być może poniższe zdjęcia zachęcą kogoś do wyprawy w te okolice. 



























11 lipca 2017

Widziane z góry - wieża w Świętnie

   W ostatnią niedzielę wybraliśmy się do Świętna w województwie wielkopolskim, by zobaczyć i wspiąć się na wieżę widokową. Zbudowana została ona całkiem niedawno, więc byliśmy ciekawi jak wygląda sama wieża i jej otoczenie. Najpierw dotarliśmy do leśnego parkingu specjalnie przygotowanego dla odwiedzających wieżę widokową. I tu małe zaskoczenie. Parking był pełen samochodów i motocykli. Stąd trzeba było pieszo przebyć jeszcze kilometr, by dotrzeć do celu. Nie dotyczyło to rowerzystów. Ci mogli spokojnie podjechać prawie pod samą wieżę. Sam spacer przez las przy ładnej pogodzie nie był wielkim wysiłkiem. Po drodze można było jeszcze częstować się jagodami, które rosły po obu stronach leśnego traktu. Sama wieża położona jest na wzgórzu zwanym Górą Kapliczną i ma ok. 30 metrów wysokości, a na jej najwyższą platformę wchodzi się wygodnymi drewnianymi schodami. Niestety, zapomniałem policzyć, ile jest tych stopni. To niedopatrzenie muszę jeszcze kiedyś nadrobić. Z góry można popatrzeć na okoliczne bory i zrobić pamiątkowe zdjęcia. Ogólnie rzecz ujmując, wieża widokowa w Świętnie jest świetnym miejscem na krótki niedzielny wypad. Wchodzi się na nią za darmo i na własną odpowiedzialność. Obowiązuje tutaj regulamin, który widziałem przynajmniej w dwóch miejscach tuż przy wieży. 
















   Las daje duże możliwości do obserwacji przyrodniczych. Po drodze zrobiłem kilka zdjęć, które tutaj dołączam. Na skraju lasu, w nasłonecznionych miejscach tuż przy asfaltowej drodze rosła macierzanka. Jej zapach przyciągał trzmiele i liczne motyle. Co ciekawe, były to wyłącznie przeplatki atalie. Jeden z przedstawicieli tego niewielkiego motyla jest na drugim zdjęciu. Oprócz pospolicie rosnących w lesie czarnych jagód, widziałem również borówkę brusznicę. Spotkałem też ciekawego, jasnobrązowego motyla, który niewiele różnił się od kawałków złuszczonej kory sosny. Zrobiłem mu kilka fotek, lecz gdy znudziło mu się pozowanie do zdjęć, przewrócił się na plecy i udawał osobnika martwego. Niestety, nie udało mi go oznaczyć i nie wiem, co to za gatunek. 







Fotografie: Wiesław Zięba



Zobacz również:


              




30 grudnia 2016

Kalendarz blogera 2017

   Koniec roku sprzyja różnym podsumowaniom i przemyśleniom. Jest to również czas przygotowywania kalendarzy na nowy rok. Tym razem i ja postanowiłem stworzyć swój własny kalendarz. Kalendarz blogera. Zebrałem fotografie z różnych lat i okresów. Wybór był bardzo trudny, bo trochę tych zdjęć się już uzbierało, ale po dłuższym zastanowieniu przygotowałem po jednym na każdy miesiąc przyszłego roku. Są tu: pola,śnieg, lasy, kwiaty, zwierzęta, grzyby i woda. Żeby nawiązać do tytułu bloga, fotografie te zostały wykonane KOŁO DOMU, no przynajmniej w niedalekim, od niego, otoczeniu.
     Z okazji Nowego Roku życzę wszystkim czytelnikom mojego bloga, tym którzy tu kiedyś zaglądali, zaglądają i będą zaglądać, dużo zdrowia, samych pięknych dni, wymarzonej pogody, tylko dobrych decyzji i pomysłów. 



śnieg i bele słomy na polu

zimowa droga, śnieg i las

białe krokusy i pszczoła

kwitnące gałązki czereśni

kwitnące białe i liliowe bzy


rzeka i kwitnące grążele

bocian spacerujący po ściernisku

koźlarz pomarańczowożółty na skraju boru sosnowego

droga pod lasem i żółknące dęby

zamglona ścieżka leśna i opadłe liście

szadź na wierzbach



Zobacz również: