piątek, 25 sierpnia 2017

Chmiel i wiklina

   W sobotę, 19 sierpnia, odwiedziliśmy Nowy Tomyśl, by zobaczyć co miasto przygotowało w ramach kolejnego święta chmielu i wikliny. Od razu muszę napisać, że nie zawiedliśmy się. Najważniejsze imprezy odbywały się na rozległym terenie Muzeum Wikliniarstwa i Chmielarstwa oraz w samym budynku głównym, gdzie mogliśmy podziwiać prezentację wyrobów z wikliny: kosze, meble, skrzynie i wiele innych pięknych wytworów rąk plecionkarzy. Na wielu stoiskach można było zakupić cudeńka wyplecione z cienkich wierzbowych witek. Wybór był trudny, bo chciałoby się mieć więcej i więcej. Obok stoisk z wyrobami wikliniarskimi ustawiono kramy z rękodziełem i hobbystyczne związane m.in. z piwem i piwowarstwem. W różnych miejscach, pod specjalnymi namiotami, odbywały się pokazy wyplatania koszy, mebli oraz makramy. Gdy dokuczył głód, wystarczyło podejść do któregokolwiek bufetu pod chmurką. Tu wybór również był bogaty. Pieczone kiełbaski, grillowane oscypki z żurawiną lub boczkiem, szaszłyki, pajda chleba ze smalcem...
   Nasze jarmarkowe zdobycze to dwie wiklinowe skrzyneczki, gazetownik, znaczek turystyczny i trochę zdjęć, z których część można zobaczyć poniżej. 



































Zdjęcia: Wiesław Zięba



Zobacz również:


               


piątek, 18 sierpnia 2017

Tam, gdzie pachną pierniki

   W Niemczy pierniki wytwarzane były już od 1455 roku. Składniki na te słodkości są niezmienne: mąka, mleko, miód, woda i przyprawy. Smak gotowych wyrobów uzależniony jest od proporcji i staranności wykonania. 
    Niemczańską Piernikarnię Śląską odwiedziliśmy w sierpniu tego roku. Może nie jest łatwo do niej trafić, ale nam pomógł głos Hołowczyca z naszej nawigacji. Tym razem spisał się bez zarzutu i poprowadził nas na ulicę Dębową. Weszliśmy do budynku, w którym akurat odbywały się piernikowe warsztaty. W powietrzu unosił się zapach korzennych przypraw. W warsztatach nie braliśmy udziału, chcieliśmy tylko przyjrzeć się muzealnym eksponatom: meblom, wyposażeniu, naczyniom i formom dla tych słodkości. Zrobiliśmy trochę zdjęć, kupiliśmy znaczek turystyczny i na tym zakończyliśmy nasze zwiedzanie. Poniżej fotograficzna relacja z Piernikarni Śląskiej w Niemczy. 


















Zdjęcia: Wiesław Zięba


Zobacz również: