Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty

06 czerwca 2017

Jak robiłem nalewkę z hyćki

   U nas czarny bez to po prostu hyćka. Krzew ten właśnie pięknie rozkwita, a jego kwiaty można dostrzec z daleka. Wybrałem się więc dzisiaj na poszukiwanie dużych, jasnokremowych baldachów tej rośliny. Od kilku lat z kwiatów hyćki przygotowuję wyjątkową w smaku i aromacie nalewkę

     Po kilkunastu minutach jazdy rowerem znalazłem właściwy krzew i odpowiednie miejsce, nieco oddalone od pól, które mogły być spryskane jakimś środkiem. Kwiatów było dużo, więc szybko napełniłem nimi spore plastikowe wiadro. Po powrocie do domu oberwałem drobne kwiatuszki bzu, włożyłem je do sporego słoja (o pojemności 4 litrów), dodałem pokrojone cytryny, cukier i zalałem alkoholem. To dopiero początek. Teraz potrzebny jest czas i cierpliwość. 


Na kierownicy roweru jest wiadro pełne kwiatów czarnego bzu.

Kwitnie czarny bez zwany również hyćką.

Kwiaty czarnego bzu są białe.

Czarny bez kwitnie w dużych baldachach.

Gałązka z kwiatami czarnego bzu.

Na ławce stoi duży słój z przygotowaną nalewką z kwiatów czarnego bzu.

Fotografie: Wiesław Zięba



Zobacz również:

                




13 września 2015

Węgierki w rumie - to ci nalewka

     Wczoraj zerwałem śliwki węgierki, by zdążyć przed szpakami. Trochę owoców im jednak zostawiłem. Ptaszki te zasługują na poczęstunek za wyłapywanie pędraków z naszych upraw. Dzisiaj przygotowaliśmy z części owoców nalewkę. Jest to przepis sprawdzony, ponieważ podobny trunek udało nam się zrobić w zeszłym roku.       

     Nasza nalewka powstała z trzech kilogramów węgierek starej, dobrej odmiany, trzech szklanek cukru i 2,1 l białego rumu (kupiliśmy go w markecie). Śliwki, po wydrylowaniu, ułożyliśmy ciasno w dużym słoju, zasypaliśmy cukrem i zalaliśmy rumem. Teraz muszą sobie tak postać cztery miesiące. Potem przesączymy nalewkę przez filtr do kawy, owoce wykorzystamy do ciasta drożdżowego, a część po prostu zjemy. Takie nasączone alkoholem całkiem nieźle smakują. 


śliwki, słój, rum, stolik

owoce, nalewka, przepis, fotografia



Zobacz również:


                

08 sierpnia 2015

Cukinia i łazanki

     Cukinia rośnie w naszym ogródku każdego roku. Ta bliska kuzynka dyni nie ma dużych wymagań. Wystarczy wiosną włożyć do ziemi kilka nasion i potem nie ma z nią wiele pracy. Rośnie szybko, a szkodniki i choroby się jej nie imają. Chwasty z nią też nie mają szans. Jeżeli wcześniej nie zostaną wyrwane, to i tak zagłuszą je duże liście cukinii. Warto też wspomnieć o efektownych pomarańczowożółtych kwiatach, które są ozdobą ogródka. Ponoć można je również jeść, ale nie próbowałem. Owoce cukinii świetnie nadają się do konserwowania na zimę. Można je robić w musztardzie, kurkumie i na wiele innych sposobów. Moja żona ze świeżych, niedużych, maczugowatych owoców najczęściej przygotowuje pyszne leczo, a ostatnio zrobiła też łazanki z cukinią. Pokrojoną w kawałeczki podsmażyła na boczku z czosnkiem, cebulą i przyprawami. Do tego dodała ugotowane łazanki i potrawa gotowa. Można przygotować też wersję bez boczku dla odchudzających się. Tej jednak nie polecam. W tej konfiguracji jest odrobinę mniej smaczna :)


     Poniżej kilka zdjęć cukinii z naszego ogródka. Na ostatnim zdjęciu są łazanki z cukinią. Tuż przed konsumpcją.


Pomarańczowe kwiaty cukinii.

Cukinia ma podłużne, maczugowate owoce.

Kwiat cukinii ma pomarańczowy kolor.

Kilka owoców cukinii na jednej roślinie.

Łazanki z cukinią to pyszna potrawa w sam raz na lato.


Zdjęcia: Wiesław Zięba

Zobacz również:


                


28 marca 2013

Jak to jest zrobione? Baranek z masła

     Zbliżają się kolejne święta wielkanocne i czas na przygotowanie koszyczka, w którym nie może braknąć baranka. Dzisiaj podglądałem moją teściową podczas pracy twórczej. Z drewnianej foremki kolejno wyłaniały się baranki. Nie jest to wcale takie proste, ponieważ bardzo trzeba uważać, by masło nie przywarło do formy. Wtedy baran nie ma szans. Powstaje mocno zdeformowany i od nowa trzeba ugniatać masę. Po każdym rozdzieleniu dwóch części foremki, należy ja wymoczyć w wodzie z solą. Na koniec wystarczy zrobić oczy, mogą być z ziaren pieprzu lub ziela angielskiego, a na szyi przewiązać wstążeczkę. Moja teściowa uważa, że musi być czerwona.
     Zdjęcia robiłem naprędce, bez przygotowania. Nie wszystko wyszło idealnie, ale myślę, że to co ważne, zostało uchwycone. Do zdjęć dołączam życzenia wielkanocne dla wszystkich, którzy mnie tu odwiedzają. Niech Wielkanoc będzie okazją do świętowania w gronie rodzinnym. Dużo ciepła i miłej atmosfery.


forma, drewno, baranek, Wielkanoc

masło, forma, święta, Wielkanoc

baranek, foremka, drewno, masło

foremka, masło, baranek, wielkanocny

masło, talerzyki, stół, święta

baranek świąteczny, przepis, baran z masła, Wielkanoc

stół, Wielkanoc, święta, koszyk wielkanocny

święta wielkanocne, koszyczek, talerzyki, jak zrobić?


A tu przepis na: Pyry z twarogiem Też na blogu Koło domu


23 marca 2013

Zupa z oparzenia

     Już za tydzień Wielka Sobota, a dziś wieczorem mamy kilkanaście stopni poniżej zera. Lecz nie o pogodzie chciałem tu napisać, bo śniegu pełno, mróz tęgi trzyma, wszyscy o tym wiemy i nie możemy nic na to poradzić. Tytuł bloga zobowiązuje również do pisania postów ściśle związanych z domem i najbliższym otoczeniem, w tym ze sprawami kulinarnymi.
     Chciałbym napisać o potrawie zwanej u nas zupą z oparzenia (łoparzenia), której kiedyś nie znałem. Dopiero, gdy zamieszkałem w Lubuskiem, spróbowałem i stwierdziłem, że jest zupełnie niezła. Szukałem jej również w wyszukiwarkach internetowych i książkach, ale niczego na ten temat nie znalazłem. Może jest to potrawa tak bardzo regionalna, że aż nieznana.
     W Wielką Sobotę moja teściowa tradycyjnie gotuje więc zupę z oparzenia. A oto przepis. Wędzoną szynkę gotujemy w wodzie tyle minut, ile dekagramów waży sama szynka. Po ugotowaniu szynkę możemy włożyć do wielkanocnego koszyczka, a pozostały wywar wykorzystujemy do przygotowania smacznej zupy. Na początek do wywaru dodajemy szczyptę gałki muszkatołowej, następnie zaciągamy zaklepką z mąki i dodajemy ok. 50 g śmietany. Na koniec wrzucamy wcześniej ugotowany makaron. Mogą być np. muszelki.
     Poniższe zdjęcie potrawy pochodzi ze starych zapasów. Fiołki są prawdziwe, ale zerwane ok. 10 kwietnia. Może do tego czasu zdążą jeszcze zakwitnąć i w tym roku.


Przepis na zupę z oparzenia.

   

Zobacz też inną potrawę regionalną: Kwaśne jaja. Również i ona znajduje się na blogu Koło domu. 

25 września 2011

Panierowane podgrzybki

     W poprzednim poście napisałem o naszych leśnych zdobyczach. Były to głównie podgrzybki. Cześć z nich została przeznaczona do wysuszenia, natomiast większe kapelusz moja teściowa panierowała w jajku i  bułce z dodatkiem mąki. Zrobiła to podobnie, jak robi się z kaniami. Grzyby przed usmażeniem przyprawiła jeszcze solą, pieprzem i odrobiną vegety. Zjedliśmy je na kolację. Smakowały wybornie. Wcześniej zdążyłem zrobić zdjęcie panierowanych podgrzybków w towarzystwie jesiennej, niewielkiej dyni.


Panierowane podgrzybki i mała dynia na ręcznie zrobionej serwetce.

Fotografia: Wiesław Zięba


Zobacz też przepis na Kwaśne jaja

Jak bardzo kolorowe są Wielkanocne stoły w Nowym Kramsku

21 sierpnia 2011

Pyry z twarogiem (pyry z gzikiem)

     Moja teściowa nie prowadzi bloga, więc wystąpię tu w jej imieniu i podam jej sposób na pyry z twarogiem. Jest to potrawa tania, prosta i smaczna, a pochodzi z Wielkopolski. Myślę, że warto spróbować. Do jej przygotowania potrzebny jest dobry twaróg, do którego dodaje się śmietanę i podaje z cebulą i ziemniakami, które najlepiej ugotować w łupinach. Jeśli mamy zielony szczypiorek, też możemy go wykorzystać. Danie będzie wyglądało weselej. Mam nadzieję, że w miarę dobrze opisałem sposób przygotowania potrawy. Na wszelki wypadek dołączam też zdjęcie. To pierwsze jest mojego autorstwa, przy drugim pomogła mi sztuczna inteligencja. Smacznego.


Potrawa wielkopolska - pyry z gzikiem i szczypiorkieim.

Składniki na pyry z twarogiem: ziemniaki, twaróg i szczypiorek.


Fotografia: Wiesław Zięba i ai

 

W tym miejscu przepis inny przepis na potrawę kuchni regionalnej: Kwaśne jaja

Ciekawe potrawy w wyjątkowych miejscach: Wąsowo - obiad w pałacu. 
Potrawa na Wielką Sobotę: Zupa z oparzenia


02 czerwca 2011

Kwaśne jaja

     Kiedyś nie znałem tej potrawy, ale jak tylko spróbowałem, moje kubki smakowe od razu ją zaakceptowały. Jest to jedna z tradycyjnych potraw kuchni wielkopolskiej. Od czasu do czasu przygotowujemy ją w naszej kuchni. Dziś można by taką zupę nazwać jarzynówką z jajkiem poche. Wolę jednak nazywać ją tak jak w tytule tego wpisu.


Żeby przygotować "kwaśne jaja" dla czterech osób, potrzebujemy

2 litry wody,
8 jaj (najlepiej z wiejskiego kurnika),
1 łyżkę octu,
3 łyżki śmietany
pęczek włoszczyzny,
1 duża cebula,
liść laurowy, ziele angielskie, pieprz, sól.


     
Przygotowanie: Do wody włożyć włoszczyznę, cebulę, przyprawy i gotować do momentu, aż warzywa staną się miękkie. Całość zaciągnąć mąką, następnie dodać ocet. Do wrzącej potrawy wbić jaja i gotować jeszcze 5 minut. Na koniec dodać śmietanę. Podawać z tłuczonymi ziemniakami. 


Myślę, że jest to ciekawa potrawa, niezbyt pracochłonna i warto jej spróbować. 


Tradycyjna zupa wielkopolska Kwaśne jaja na talerzu.

W tym garnku przygotowywana jest tradycyjna potrawa wielkopolska: kwaśne jaja

Składniki na kwaśne jaja: jajka, cebula, ocet, śmietana.


fotografie 1 i 2: Wiesław Zięba
fotografia 3: ai

Może zainteresują Cię także:

Pyry z twarogiem (z gzikiem)




22 maja 2011

Nasz domowy chleb

     Od niedawna jesteśmy posiadaczami automatycznego wypiekacza do chleba. Całe przygotowanie pieczywa polega na odważeniu składników, umieszczenia ich w specjalnym pojemniku, wybraniu programu, wagi chleba, stopnia przypieczenia skórki... i pozostaje tylko czekać, by wyjąć gotowy, gorący chlebek. Oczywiście jest i miejsce na własne próby, więc w tym miejscu podam przepis na chleb pszenno-żytni według własnego pomysłu.


Składniki: (na chleb o wadze 75 dag)
mąka pszenna - 33 dag
mąka żytnia - 12 dag
drożdże w proszku - 1 łyżeczka
cukier - 2 łyżeczki
sól - 1 łyżeczka
olej - 2 łyżki
woda - 250 ml
słonecznik - 2 dag


Wykonanie: Wszystkie składniki odważyć i umieścić w pojemniku. Ustawić program. Czekać. Od razu po upieczeniu chleb należy wyjąć, by nie naciągnął wilgocią i pozostawić do wystygnięcia. Zdjęcie poniżej przedstawia gotowy produkt. U góry chlebek jest trochę poszarpany, ale to od noża mieszającego ciasto, który na koniec trzeba wyjąć.


Wypieczony chleb w warunkach domowych.

Fotografia: Wiesław Zięba

Zobacz również inny post z blogu Koło domu - Metoda na głoda. 

25 kwietnia 2011

Jak zrobiliśmy miód z mniszka?

     Miód z mniszka jest dobry na kaszel i przeziębienie. Wypróbowaliśmy, a teraz postanowiliśmy go zrobić własnoręcznie. A oto składniki i sposób jego wykonania:


ok. 300 kwiatów mniszka (bez ogonków)
3 szklanki wody
0,6 kg cukru
pół cytryny


Wykonanie (pierwszy dzień)
1. Kwiaty włożyć do garnka, dodać rozdrobnioną cytrynę.
2. Całość zalać trzema szklankami wody (0,75 l), doprowadzić do wrzenia i gotować 20 minut.
3. Odstawić na 24 godziny.


(drugi dzień)
1. Kwiaty odcedzić, pozostałość odcisnąć, np. na nylonowym drobnym sicie.
2. Do otrzymanego soku dodać  cukier, wymieszać.
3. Gotować 1 godzinę na małym ogniu.
4. Gorący miód dobrze zakręcić w słoiczkach i odwrócić do góry dnem. Zostawić do ostygnięcia.


     Uwagi do wykonania: Kwiaty mniszka należy zebrać z takiego miejsca, by mieć pewność, że są czyste i nie spryskane chemicznie. Po ich zebraniu całość rozłożyć na czystym, białym papierze, najlepiej gdzieś na zewnątrz. Owady, które też uwielbiają żółte kwiaty mniszka, spokojnie sobie odejdą. W naszym zbiorze było sporo małych żuczków, dwa pająki i kilka mrówek. Poniżej zdjęcia kwiatów przygotowanych do przetworzenia (widać w nich mrówki) i gotowy miód w małych słoiczkach. Teraz stoi w piwnicy i jeżeli nie przyda się na przeziębienie, to pyszny jest również z pieczywem. Polecamy.


Dużo zerwanych kwiatów mniszka lekarskiego.

Pięć słoiczków z gotowym miodem wykonanym z mniszka lekarskiego.

Fotografie: Wiesław Zięba

Prawdziwe skarby zawiera też Majowa łąka. Zobacz wpis na moim blogu. 

21 kwietnia 2011

Baranki z masła

    Tym razem dzieło mojej teściowej. Co roku przed świętami robi ona baranki z masła. Ma do tego starą formę z drewna, którą moczy przed użyciem, by masło się nie przyklejało. Forma składa się z dwóch części, do których po złożeniu dokładnie upycha się masę, by wypełniło wszystkie zakamarki formy. Samo masło musi być dobrej jakości, bo inaczej baranki się nie udadzą. Po szczelnym wypełnieniu  drewnianej foremki, należy delikatnie rozdzielić obie część i wyjąć gotowe figurki. Na koniec wystarczy przewiązać wstążeczkę, zrobić oczy, np. z ziaren pieprzu i gotowe. W tym roku teściowa przygotowała 8 baranków, bo robi je nie tylko dla nas, ale i dla rodziny i znajomych. Zrobiłem kilka pamiątkowym fotografii, bo żywot wielkanocnych baranków jest krótkotrwały. W sobotę zostaną poświęcone wraz z innymi pokarmami, a w niedzielę zjedzone podczas uroczystego śniadania. Po prostu smaruje się nimi pieczywo. A żeby jeszcze choć troszkę podrosły, wyniosłem je na świeżą wiosenną trawkę, co widać na załączonej fotografii. Trawa nieźle im smakowała :).

Trzy baranki zrobione z masła stoją na tackach na tle zielonej trawy.


jak się robi baranki z masła?

Fotografie: Wiesław Zięba

Jak wykonać takie baranki? Opis w poście Jak to jest zrobione? Baranek z masła